| > odra na bieżąco > |
 |
|
Klatka z codzienności
kiedy ciekawa chciałaś dotknąć pierwszy raz
rozmawialiśmy o zakładaniu konta przeprowadzce
wspólnych wyjazdach do górskiej chatki babci
tylko tam moglibyśmy wspiąć się na wyżyny
dokończyłbym książkę ty zrzuciłabyś parę kilo
i byłaby pewność że nie zmarnujemy czasu
[Czytaj]
|
 |
|
|
Piotr. Mogę mieć chyba tylko nadzieję na ich zrozumienie. Chociaż wolałbym mieć wiarę, ale z tym trudno jakoś ostatnio, jeśli chodzi o pisanie. Wydaje mi się jednak, że jestem gotowy nawet na najbardziej zębatą krytykę, najwyżej zostanę pożarty.” Nie uchybiam pana nadziei ani też wierze, bo zacny z pana człowiek i wrażliwy jak należy. I pewnie moglibyśmy sobie przy piwie z łezką w oku poopowiadać, jak to nasza wrażliwość toczy się przez okrutny świat, nie w tym jednak rzecz. Przeczytałem trzy wiersze i odpowiadam w trzech zdaniach. Spodobała mi się tylko jedna fraza. Coś o ptakach, które jak szkice przestrzeni na wolny temat. Pozostałe rzeczy rozsypują się, nic je nie wiąże albo raczej to, co miało wiązać, na razie jest dość słabe. To ma pan u mnie na pewno: zrozumienie. Rozumiem, co gryzie bohatera tych wierszy i w jakich nastrojach bywa. Ale to nie jest jeszcze poezja rozumiana jako sztuka słowa. Potrzebne jest większe skupienie, kondensacja obrazów i myśli, w tym musi być muzyka, brzmienie, które nosi pan gdzieś w środku. Wolność, o której pan wspomina, paradoksalnie potrzebuje porządku, bata formy. I pan musi na ten bat przystać. I ten kaganiec sobie założyć. Wiem, na razie brzmi to jak profanacja. Ale kiedyś pan mnie zrozumie.
[Czytaj]
|
 |
|
|
Wyścig do tzw. „dużego pałacu” to zaledwie początek wielkiego, demokratycznego triatlonu, na który składają się wybory prezydenckie, samorządowe oraz parlamentarne. I to właśnie one – zaplanowane na jesień 2011 roku – będą najtrudniejszą i najbardziej morderczą konkurencją. Dopiero ten, kto ją wygra, będzie prawdziwym tryumfatorem zawodów, nawet jeśli po drodze nie uda mu się zdobyć pałacu prezydenckiego oraz stołków w największych polskich miastach. Kontynuując sportowe porównania, zwycięski kandydat zdobył na razie dla swojej partii pool position, ale do pełnego tryumfu ciągle daleko.
[Czytaj]
|
 |
|
Małgorzata Dziewięcka jest absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego. Pod koniec lat siedemdziesiątych przez trzy lata prowadziła w Montero w Boliwii sierociniec dla stu dwadzieściorga dzieci. Na początku lat osiemdziesiątych, nie chcąc wracać do Polski stanu wojennego, znalazła się wraz z mężem Holendrem w Botswanie, gdzie pracowała najpierw jako nauczycielka, a później stworzyła szkółkę tkactwa dla osób upośledzonych fizycznie. Mąż otworzył centrum rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych. Przepracowali w Botswanie łącznie dziesięć lat. Obecnie mieszkają na stałe w Holandii.
Początek dziennika, który prezentujemy, powstawał podczas podróży autorki z mężem i przybranymi dziećmi, Wawą i Mantsią, do Polski latem 1992 roku. Po blisko dwudziestu latach jest skrzącym się szczegółami portretem rodzącego się w Polsce wolnego rynku i świadectwem przemian bardzo gwałtownie przeorujących świadomość Polaków.
Lato w Polsce 1992
23 czerwca, granica polsko-niemiecka
Z gorącej Wielkiej Europy dostajemy się pod chmurę najnowszego jej Dodatku – wschodniego. Grzmi. Koło Bautzen zaczyna padać. Zapewne po to, by szaremu kolorowi, który zapamiętał się w tej części Europy, nigdy nie było dość!
[Czytaj]
|
 |
|
I. Mały aster
Na stole ułożono trupa dostawcy piwa, wyłowionego z morza.
Ktoś włożył mu między zęby
ciemnego astra w jasnoliliowym kolorze.
Kiedy od strony piersi
spod skóry
długim nożem
wycinałem język i podniebienie, niechcący
musiałem go potrącić, bo ześlizgnął się w leżący
obok mózg.
Ułożyłem mu go w jamie piersiowej,
pośród wełny drzewnej,
gdy go zaszywali.
Z tego wazonu napijesz się do syta!
Odpoczywaj w pokoju,
mały astrze!
[Czytaj]
|
 |
|
1. Zachwyt, zdziwienie, przerażenie – trzy gwałtowne uczucia wśród poetyckich form. Kolejność ich doświadczania nie jest ważna, gdyż są one w jakimś sensie jednoczesne. Zachwyt urodą świata. Zdziwienie przygodnością ludzkiego życia i losu. Przerażenie śmiercią, wciąż w tym tomie obecną, choć nigdy nie nazwaną. Zachwyt, zdziwienie, przerażenie były przeżywane w przeszłości, są przeżywane teraz i będą obecne w nie wiadomo jak długim jeszcze czasie pojedynczego mojego życia. Świat zaś w tomie Urszuli Kozioł Horrendum (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010) – to doświadczenie przeciwstawione krańcowemu doświadczeniu śmierci, która jest wielką niewiadomą, i niech nikt nie udaje, że coś o tym wie na pewno, kiedy o tym nie wie.
A dawne poetyckie formy? Są w wierszach Urszuli Kozioł obecne od początku. Formy wierszowe, miarowe – od Kochanowskiego, Szymonowica po Mickiewicza i krajowy romantyzm; to także wiersz wolny zrodzony z gawędy prozą, z ludowego obrzędu czy z refleksji filozoficznej, poddany intonacjom płynącym z owych źródeł. Te dobrze ukształtowane, zakorzenione i zakorzeniające formy – są mocne, chłonne, otwarte.
[Czytaj]
|
 |
|
|
Finał Dziadów sprzed trzech lat wciąż mi stoi przed oczami. Lech Raczak rozmnożył głównego bohatera dramatu i poumieszczał w różnych przedziałach wiekowych. Gdy dokonały się już narodowo-mistyczno-poetyckie egzorcyzmy, młodych buntowników w białych romantycznych koszulach anioły targały do nieba nieomal na siłę. W ekstazie. Stary, brodaty, zmęczony Konrad samotnie lazł w drugą stronę. Bez słowa i bez asysty hufców niebieskich.
[Czytaj]
|
 |
|
|
Ziemia obiecana. Raj utracony. Część amerykańskiego snu. Spełnionego i niespełnionego. Monumentalność natury, niezwykle zróżnicowane krajobrazy. Zadziwiające pięknem, odmiennością i różniące się skalą od krajobrazów europejskich. Ludzie w tych krajobrazach: plemiona Indian, kowboje, osadnicy i ich potomkowie, farmerzy, poszukiwacze przygód, traperzy, poszukiwacze złota, Chińczycy budujący linie kolejowe, szeryfowie, bandyci. Legendy i mity. Siłą ekspansji europejskich poszukiwaczy. Przekonanie i wiara w niezależność i wolność. Budowanie Nowego Świata na podwalinach wiary i wartościach Starego Świata... Obrazy poruszające wyobraźnię. Utrwalone i zastygłe jak skamieliny w zbiorowej pamięci. Obrazy symbole. Obrazy archetypy. Mitologia i mistyka Zachodu. Fascynujące artystów: malarzy, pisarzy, filmowców i fotografików.
[Czytaj]
|
 |
|
„Halny” od Smoleńska przewiał również gdańską kulturę. Nie tylko w tym znaczeniu, że dosłownie odwiał w zaświaty „robotników kultury”; zakłócił rytm i narzucił żałobny nastrój, ale wdarł się gdzieś głębiej; jego skutki możemy odczuwać latami.
[Czytaj]
|
 |
|
POMÓŻMY MAŁEMU KAROLOWI !!!
Jesteśmy rodzicami dwójki dzieci mieszkającymi w jednopokojowym mieszkaniu socjalnym . 7 miesięcy temu urodził nam się syn Karol. Przyszedł na świat jako dziecko zdrowe, otrzymał 10 punktów w skali Apgar. Niestety w trzeciej dobie życia nastąpiło zakażenie (sepsa), które spowodowało nieodwracalne zmiany w bezbronnym, malutkim organizmie. Posocznica wywołała zatrzymanie akcji małego serca na jedną godzinę, która wydawała się wiecznością. Lekarze walczyli z całą mocą o życie dziecka. Karolek okazał się jednak silnym dzieckiem. Niestety następstwa zdarzenia odbiły się na całym jego dotychczasowym życiu. Rozwinęła się encefalopatia niedotlenieniowo- niedokrwienna, niedowład spastyczny kończyn dolnych i grzbietu. Dziecko straciło odruch ssania i połykania, ma operacyjnie założoną gastromię (żywienie dożołądkowe).Ponadto ma wadę serca pod postacią ASDI, atrofię mózgu, w przyszłości nie będzie mówił ani chodził. Aby poprawić funkcjonowanie jego małego organizmu potrzebna jest nieustanna farmakoterapia oraz kosztowna rehabilitacja a w przyszłości odpowiednie urządzenia usprawniające opiekę nad Karolem m.in. specjalny materac do hydromasażu i przeciwdziałający odleżynom. Naszej czteroosobowej rodziny nie stać na pokrycie drogich zabiegów leczniczych, zakup specjalistycznych urządzeń i leków dla Karola.
W imieniu Karolka prosimy wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc dla naszego syna, który w ciągu swego krótkiego życia tak wiele wycierpiał
Rodzice Aneta i Krzysztof Jasińscy
„Człowiek tyle jest wart ile może dać innym”
Fundacja na Rzecz Osób Niewidomych i Niepełnosprawnych
„Pomóż i Ty”
81-535 Gdynia ul. Płocka 5a
nr konta: Millennium S.A. 63 1160 2202 0000 0000 2920 6273
koniecznie z dopiskiem „rehabilitacja Karola Jasińskiego”
www.pomozity.org
[Czytaj]
|
 |
|
|
|